(treść wystąpienia spisana z publicznie dostępnego nagrania audycji telewizji Trwam)

P.Bortkiewicz - W tym szaleństwie była metoda

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus

Proszę pozwolić, że powrócę w dzisiejszej refleksji do wydarzeń z przed niemal półtora miesiąca, wydarzeń rozpoczętych szesnastego grudnia ubiegłego roku. Wydaję się, że ta perspektywa, czy ten dystans czasu półtoramiesięczny pozwala dostrzec zarówno powagę tamtej sytuacji, jak i grozę, która zawisła wówczas nad naszym życiem państwowym. Samo wydarzenie, jak i jego ocena doczekały się wielu komentarzy i wywołują do dzisiaj zróżnicowane stanowiska: kabaret, groteska, sytuacja żenująca, zamach stanu. Dlaczego osobiście utożsamiam się z tym z określeń, które opisuje tamtą sytuację w kategoriach puczu? Po pierwsze: wywołać awanturę z byle powodu, by zablokować uchwalenie budżetu. Po drugie: przenieść zadymę na ulicę, nakręcić emocje, doprowadzić do dramatu, na przykład przelewu krwi. Po trzecie: zakłócić nadawanie TVP, żeby dostępny był tylko przekaz antyrządowy, wzywający wojskowych, policjantów, urzędników, samorządowców do buntu wobec rządu PiS. Po czwarte: rozkręcić histerię za granicą, by pucz w Polsce przedstawić jako majdan przeciw opresyjnej władzy. Po piąte wreszcie: w wyniku zamieszek, buntu aparatu, presji zagranicy i mediów, paraliżu sejmu i rządu, doprowadzić do zmiany władzy.

Proszę państwa, wymieniona lista pięciu punktów nie jest wymysłem komentatorów strony konserwatywnej, to lista instruktażowa. Lista instruktażowa skierowana dla tych, przeznaczona dla tych, którzy chcieli i próbowali obalić rząd, zdestabilizować sytuację polityczną w Polsce cztery pierwsze punkty udało się poniekąd zrealizować. Nie będę ich przypominał, nie będę przywoływał dramaturgii sytuacji tamtych dni i tygodni, sięgnę na moment do tylko pierwszego punktu, od którego wszystko się zaczęło - wywołać awanturę z byle powodu by zablokować uchwalenie budżetu. Przypomnijmy sobie raz jeszcze, rozpoczyna się dyskusja nad budżetem państwa, a na mównicę sejmową wchodzi młody poseł, by mówić coś o wolnych mediach, o tym, że muzyka łagodzi obyczaje, spójrzmy na to może nieco inaczej, ktoś chce pracować nad tym, jak żyć, jak mają żyć polskie rodziny, ile pieniędzy przeznaczyć na rozwój przemysłu, edukacji, zbrojeń, na pomoc społeczną, na usługi zdrowotne, a ktoś kpi z tej pracy, bełkocze o sprawach zupełnie niezwiązanych z przedmiotem obrad, mówiąc językiem współczesnym "lansuje" sam siebie, a później ten bełkot zostaje nazwany patetycznie walką o wolność. Przeżyliśmy może groteskowe dni i wielu z nas zapamięta tych pseudobojowników, powstańców walczących, jak mówili, o wolność, o demokrację, o Polskę, wielu z nas zapamięta tych ludzi, przepraszam za określenie, ale jako bandę przygłupów. Ale musimy pamiętać, że wyjątkowo prawdziwe w tym przypadku są słowa: "w tym szaleństwie jest metoda". Musimy, o tych wydarzeniach pamiętać, musimy pamiętać dlatego, że ludzie tych formacji politycznych będą znów ubiegać się o urzędy państwowe, będą startować o miejsca w samorządach, a potem zapewne o miejsca w parlamencie. Musimy pamiętać o tym skutecznie, bo dla takich ludzi nie może być i nie ma miejsca w polityce. Ich właściwym miejscem aktywności powinny być kabarety, ale najlepiej takie, które byłyby zakładane za więziennym murem.